sygnet

Europejskie porty w zmiennej rzeczywistości – sukces Polski na tle wyzwań branży

Europejskie porty w zmiennej rzeczywistości – sukces Polski na tle wyzwań branży

Tegoroczna konferencja Europejskiej Organizacji Portów Morskich (ESPO), zorganizowana w Gdańsku, zdominowana była przez analizę kluczowych czynników kształtujących dziś funkcjonowanie europejskich portów. Pośród rozmów o efektach geopolitycznego i gospodarczego zamieszania znalazło się jednak także miejsce na swoiste studium przypadku dużego sukcesu, jaki w ostatnich latach był udziałem polskich portów morskich.

Konferencję, która rozpoczęła się 7 maja w sali gdańskiego Hotelu Hilton, otworzył przewodniczący ESPO, Ansis Zeltiņš, który zaznaczył, że w obliczu obecnych wyzwań kluczowe jest poczucie, iż porty nie mierzą się z nimi w pojedynkę. Zwrócił też uwagę, że europejskie porty wchodzą w dekadę głębokiej transformacji, a jej rezultat zależeć będzie od tego, jak sektor podejdzie do ryzyk, jakie decyzje podejmie i jak będzie się pozycjonował w nowej rzeczywistości gospodarczej i geopolitycznej. Docenił, że nowa strategia UE dla portów właściwie odzwierciedla ich rolę, dostrzegając w nich nie tylko węzły logistyczne, lecz także strategiczne aktywa. Podkreślił też konieczność zapewnienia portom odpowiednich warunków działania, ponieważ trudno oczekiwać od nich większej odporności i konkurencyjności bez realnego wsparcia i adekwatnych instrumentów ze strony państwa.

Do hasła przewodniego tegorocznej konferencji: „Konkurencyjność jako siła napędowa odporności” – odniósł się wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka. Podkreślił, że konkurencyjność portów wykracza dziś daleko poza kwestie efektywności operacyjnej.

– Konkurencyjność buduje odporność, a odporność buduje bezpieczeństwo – zaznaczył Arkadiusz Marchewka. – Porty wspierają ciągłość dostaw, stabilność rynku i bezpieczeństwo obywateli. Polska doskonale rozumie tę odpowiedzialność, a polskie porty odgrywają coraz ważniejszą rolę w europejskim systemie transportowym. Dlatego stale inwestujemy w ich rozwój, modernizację i bezpieczeństwo, wzmacniając w ten sposób odporność całej Europy. Wpływ tych inwestycji wykracza poza granice kraju, podnosząc bezpieczeństwo, odporność i konkurencyjność w całej Unii Europejskiej.

Na znaczenie współpracy – choć w innym wymiarze – zwrócił uwagę Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska. W swoim wystąpieniu uwypuklił rolę relacji pomiędzy portem a miastem.

– Rozwój Portu Gdańsk odzwierciedla nie tylko jego inwestycje ochronne i innowacyjność, ale także wspólną wizję otwartości i współpracy. Port to jednak o wiele więcej niż infrastruktura. Jest integralną częścią miasta, zapewniając miejsca pracy, wspierając lokalne przedsiębiorstwa i pomagając w przyciąganiu nowych gałęzi przemysłu. Przyczynia się do zrównoważonego rozwoju miast – podkreślił Piotr Borawski. – Taki sukces nie byłby możliwy bez silnej i efektywnej współpracy. Partnerstwo między samorządem lokalnym, zarządami portów i polskim rządem odegrało kluczową rolę w kształtowaniu długoterminowej strategii i realizacji dużych projektów infrastrukturalnych, zapewniając wzrost korzystny zarówno dla miasta, jak i całej gospodarki. Ta współpraca pokazuje, jak zbieżność priorytetów i wzajemne zaufanie pozwalają w pełni wykorzystać potencjał regionów morskich.

Europosłanka Magdalena Adamowicz zwróciła uwagę na potrzebę przejścia od strategii do konkretnych działań. Podkreśliła, że w obliczu dwóch trwających wojen infrastruktura przemysłowa i obronna coraz częściej się zazębiają.

– Transport jest układem krwionośnym gospodarki. Jeśli go odetniemy, gospodarka umiera – a wraz z nią wszystko inne. Trudno mówić o zielonym transporcie, gdy nie ma transportu w ogóle – podkreśliła.

Magdalena Adamowicz odniosła się też do dotychczasowych działań i wprowadzonych na poziomie europejskim regulacji, które – jej zdaniem – same w sobie miały sens, ale razem stały się wręcz mechanizmem do „karania portów, za to, że są europejskie”. Ważną zmianę tego podejścia przyniosła jednak przyjęta przez Komisję Europejską w marcu tego roku nowa europejska strategia dla portów morskich.

– Sama zmiana narracji nie wystarczy. Potrzebujemy czegoś więcej niż dobre strategie. Potrzebujemy terapii szokowej – jednocześnie szybkiej i mądrej – dodała europosłanka.

Perspektywę sektora portowego w Europie szeroko przedstawiła również Dorota Pyć, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk, który jest gospodarzem wydarzenia. Zwróciła uwagę na zróżnicowanie wyzwań stojących przed portami w różnych częściach kontynentu.

– Podczas gdy niektóre porty zmagają się przede wszystkim z konsekwencjami napięć geopolitycznych, inne są narażone na presję transformacji energetycznej, regulacje prawne lub rosnącą globalną konkurencję. Porty w regionie Morza Bałtyckiego borykają się z kwestiami bezpieczeństwa, a porty śródziemnomorskie odczuwają skutki obecnych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w Afryce – podkreśliła. – Jednak wszystkie porty europejskie muszą sprostać celom dekarbonizacji, transformacji cyfrowej i rosnącym oczekiwaniom w zakresie odporności i zrównoważonego rozwoju. Ta różnorodność wyzwań sprawia, że współpraca, wymiana wiedzy i skoordynowane wsparcie polityczne są dzisiaj ważniejsze niż kiedykolwiek. Prawdziwym wyzwaniem nie jest wybór między tymi priorytetami, ale realizacja ich wszystkich jednocześnie – dodała.

Osiągnięcie tych celów można oceniać nie tylko w dużej skali globalnych łańcuchów dostaw, bezpieczeństwa energetycznego czy żywnościowego krajów lub całych regionów. Jak przypomniała Dorota Pyć, sam Port Gdańsk jest ważnym elementem dla gospodarki kraju i lokalnej społeczności.

– W ostatnich latach działalność portu generowała ponad 40 mld zł rocznie do przychodów państwa. Dzięki Portowi Gdańsk istnieje w jego otoczeniu ponad 83 tys. miejsc pracy, zapewniając utrzymanie ponad 200 tysiącom osób. Te liczby jasno pokazują, że Port Gdańsk to znacznie więcej niż logistyka – powiedziała Dorota Pyć.

Pierwszego dnia konferencji ESPO nie zabrakło jeszcze jednego wyraźnego akcentu polskiego. Jednym z ważniejszych punktów agendy była rozmowa zatytułowana „Tajemny sukces polskich portów”, choć – jak wskazali jej uczestnicy – w rzeczonym sukcesie nie ma nic tajnego. Sam sukces jednak jest faktem. Port Gdańsk, największy z polskich portów, jest już szóstym portem Unii Europejskiej pod względem przeładunków. Jego znaczenie dla regionu w ostatnich latach kolosalnie wzrosło, co zaznaczył na wstępie Alan Aleksandrowicz, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk:

– 100% produktów naftowych, używanych w Polsce, przechodzi przez nasz port. Dostarczamy 100% ropy naftowej na polski rynek. Dostarczamy ją także do wschodniej części Niemiec.

Uczestnicy rozmowy, pośród których znaleźli się także reprezentanci portów w Szczecinie i Świnoujściu, Gdyni, a także terminali kontenerowych Baltic Hub i GCT, podkreślali komplementarność portów – od silnie importowego i energetycznego charakteru Gdańska, przez uniwersalną i eksportowo‑importową Gdynię, po wyspecjalizowane terminale kontenerowe i rozwijające się ośrodki na Pomorzu Zachodnim oraz rosnące znaczenie portów w obsłudze łańcuchów dostaw, zwłaszcza w kontekście zmian geopolitycznych po 2022 roku.

Choć nie zabrakło także wątku barier rozwojowych i problemów, pośród których wskazano przede wszystkim kwestie dostępu kolejowego i przepustowości infrastruktury lądowej, to – jak stwierdził Jan Jarmakowski z GCT – z podobnymi wyzwaniami mierzą się wszystkie porty na kontynencie.

Sam niezaprzeczalny sukces i dynamiczny rozwój sektora portowego w Polsce jest oczywiście powiązany z rozwojem polskiej gospodarki i wzrostem znaczenia naszego kraju na arenie międzynarodowej. Wybrzmiało to szczególnie w wypowiedzi Marcina Kamoli z funkcjonującego w Porcie Gdańsk największego terminala kontenerowego na Morzu Bałtyckim – Baltic Hub:

– Porty nie są samowystarczalne. Nie mogą funkcjonować bez swojego zaplecza w głębi lądu. To więc nie jest sukces wyłącznie portów, ale sukces całego kraju – sukces Polski, której gospodarka urosła czterokrotnie w ciągu ostatnich 25 lat – powiedział.

Alan Aleksandrowicz przestrzegał jednak, że porty nie mogą spocząć na laurach. Konieczna jest nieustanna gotowość na to, żeby obsługiwać coraz większą polską gospodarkę, a to wiąże się z inwestycjami.

– Kiedy realizowaliśmy w Polsce ostatni duży program inwestycyjny około 2012 roku i budowaliśmy wiele połączeń kolejowych, autostrad, duże tunele pod Wisłą, obwodnice i tak dalej, byliśmy przekonani, że to wystarczy na kolejne dekady, może 20 lat lub więcej. Okazało się, że już po 10 latach wszystko to stało się wąskim gardłem. Wzrost wolumenów jest naprawdę wysoki. Radzimy sobie z tym, ale jesteśmy już niemal blisko granicy przepustowości w połączeniach kolejowych czy autostradach. Dlatego potrzeba powtórzyć taki ogromny program inwestycyjny – przekonywał Alan Aleksandrowicz.